Wielu wykonawców zniknie z serwisu YouTube

YouTube zacznie wkrótce blokować utwory wykonawców, którzy nie podpiszą umowy z serwisem.

Do niedawna YouTube był sprzymierzeńcem wszelkiej maści początkujących i niezależnych artystów, którzy nie chcieli na stałe wiązać się z wytwórniami płytowymi i sami, za pośrednictwem Internetu, promowali swoją muzykę. Te czasy dobiegają jednak końca – teraz artysta, by móc publikować swoje utwory na YouTube, będzie musiał podpisać z platformą umowę. Jeśli tego nie zrobi – zniknie z portalu.

Skąd te rewolucyjne zmiany? YouTube przygotowuje się do uruchomienia nowej platformy muzycznej, która udostępniałaby utwory strumieniowo. Platforma, która ma stanowić bezpośrednią konkurencję dla takich serwisów, jak Spotify czy Deezer, będzie udostępniać utwory w trybie offline, z poziomu komputera oraz z urządzeń mobilnych. Jej testy rozpoczną się w najbliższym czasie, a finalny produkt ma trafić w ręce użytkowników pod koniec bieżącego roku.

Start platformy muzycznej wymaga jednak prawnego uregulowania współpracy z niezależnymi artystami. YouTube postawi ich przed wyborem – albo podpiszą umowę licencyjną, dzięki której będą mogli nadal emitować swoją muzykę na YouTube i zarabiać na reklamach, albo zostaną zmuszeni do opuszczenia serwisu. Twórcom YouTube bardzo zależy na tym, aby mieć kontrolę nad zarobkami artystów i nie pozostawiać kwestii czerpania przez nich zysków z wyświetlanych przed utworami reklam bez regulacji prawnej.

Niezależni artyści, którzy nie wydają swojej muzyki w dużych wytwórniach płytowych, są przeciwni nowej strategii. Jak podaje agencja licencyjna Merlin, tego typu wykonawcy mają aż 32 procentowy udział w sprzedaży i strumieniowaniu muzyki. Stanowią więc liczącą się siłę, a ich zysk z odtworzonych reklam również nie jest mały.

Zdjęcie: © YouTube.